Nie od dziś wiadomo, że jestem wielką miłośniczką zwierząt. Od dziecka kochałam i kocham zwierzęta, ze zwierzętami się też wychowałam. Były chomiki, rybki, są psy czyli jak do tej pory moja największa zwierzęca miłość, ale... nigdy nie miałam kota.

Od dłuższego czasu cicho marzyłam o małym kocim futrzaku w domu, jednak ciągle spotykałam się ze sprzeciwem rodziców, bo tata kotów nie znosi. Teraz, kiedy wyprowadziłam się z rodzinnego gniazdka i mieszkam z chłopakiem, w końcu miałam okazję to moje ciche marzenie spełnić. Początkowo miał to być jeden kot, ale kiedy zobaczyliśmy te wszystkie słodkie, kocie mordki nie mogliśmy nie wziąć dwóch. ;) Tak oto przedstawiam Wam naszych nowych współlokatorów - Pyzię i Dyzię. Mam nadzieję, że zaprzyjaźnicie się z nimi tak samo mocno jak ja, bo to zdecydowanie nie jest ich ostatnia wizyta na tym blogu. :)








Z każdą nową porą roku nachodzi mnie na planowanie, co bym chciała kupić, czego potrzebuję, co by wpasowało się w tegoroczne trendy. Dzisiaj więc przygotowałam Wam moją wiosenną wishlistę. Post trochę spóźniony, bo już część z podpunktów udało mi się spełnić, ale lepiej późno niż wcale.


1. Dziurawe jeansy - to właściwie jeszcze kontynuacja podpunktu z zeszłorocznej wishlisty, bo idealnych dziurawych spodni nie udało mi się wtedy znaleźć. A to zbyt dziurawe, a to do mnie nie pasują, a to cena zbyt wygórowana jak na kawałek dziurawych spodni, Ostatecznie swoje dziurawce kupiłam w sinsayu i mam nadzieję, że niedługo będziecie mieli okazję je zobaczyć w jednym z modowych postów.

2. Skórzane baleriny - baleriny to zdecydowanie mój ulubiony typ obuwia. Idealne i na lato i na wiosnę. Co roku kupuję nowe i zaraz je niszczę, bo noszę je niemal na okrągło. Nie miałam jednak jeszcze skórzanych balerin i choć fanką skórzanych ubrań nie jestem, to postanowiłam tym razem w takie buty zainwestować. Niestety - chcieć a móc to dwie zupełnie inne rzeczy - większość skórzanych butów jest po prostu brzydka.

3. Nowy ciekawy case na telefon. Niekoniecznie taki jak na kolażu. ;) Mój obecny jest najzwyklejszy - przezroczysty spełniający wyłącznie funkcje ochronne. Idzie lato, więc czas kupić coś weselszego.

4. Sportowe buty - sportowe obuwie w moim przypadku to nie lada wyzwanie. Zwyczajnie taki typ obuwia do mnie nie pasuje. Ostatecznie te idealne znalazłam w ccc. Różowe, w panterkę, całkiem zgrabnie wyglądające na nodze. Czego chcieć więcej.

5. Maskara Lash Sensational kusiła mnie odkąd tylko pojawiła się na drogeryjnych półkach. W końcu udało mi się ją upolować w promocyjnej cenie i... doszłam do wniosku, że szału nie ma. Drażni mnie, bo trzeba się trochę namęczyć, żeby ją zmyć z rzęs, a ja nie lubię, kiedy makijaż się długo zmywa.

6. Czarna minimalistyczna kopertówka - coś czego zdecydowanie brakowało w mojej szafie. Idealna na każdą okazję.

7. No i ostatnia rzecz, którą już mieliście okazję obejrzeć w poprzednim poście - bluzka w szerokie czarno białe paski. Moja pochodzi z Takko. Odkąd tylko ją zobaczyłam non stop chodziła po mojej głowie, aż w końcu trafiła do szafy. Ach te babskie zachcianki. ;)

A co było waszym "must have" ostatnich miesięcy? :)
Kiedy dokładnie miesiąc temu, 16 kwietnia, obchodziłam swoje 23 urodziny, nieszczególnie chciałam się tym dzielić ze światem. Dzień wcześniej pochowałam swoją ukochaną babcię, więc nie w głowie było mi pisanie postów i robienie kolorowych zdjęć. Urodziny były skromne, bez tortu, bez masy prezentów i spotkań ze znajomymi. Ograniczyły się do symbolicznych życzeń oraz drobnych upominków od najbliższej rodziny i przyjaciół. Tak naprawdę dopiero teraz dojrzałam do tego, by powrócić do "internetów". W końcu życie toczy się dalej. Zostawiam więc Was z moim spóźnionym postem urodzinowym i... happy birthday to me! ;)


Zawsze z utęsknieniem czekam na 21 marca, ten upragniony pierwszy dzień wiosny. Pamiętam jeszcze jak w pierwszych latach podstawówki co roku tego dnia wybieraliśmy się z wychowawczynią do pobliskiego lasu topić Marzannę. Parę dni wcześniej przygotowywaliśmy kukiełkę, ubieraliśmy ją, doszywaliśmy oczy i włosy. Taki symbol przepędzenia zimy i początku najpiękniejszej moim zdaniem pory roku. To miłe wspomnienia. :) Teraz co prawda Marzanny już nie topię, ale nie zaszkodzi uczcić ten dzień pierwszym wiosennym spacerem. Zwłaszcza, że pogoda ostatnio dopisuje i wprost zachęca do wyjścia na zewnątrz.










płaszcz, sweter, pierścionek, buty - house | naszyjnik - DIY | torba - h&m |
spodnie - sinsay | szal - cropp
Czas płynie nieubłaganie, my sami doroślejemy, zmieniamy się, kształtujemy swoje życie, snujemy dalsze plany. To samo stało się ze mną, odczułam to zwłaszcza w ostatnim czasie. Bardzo dużo zmieniło się w moim życiu, nawet nigdy nie spodziewałabym się takiego obrotu zdarzeń. Cóż, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, prawda? ;)

Pomysł na nowego bloga zrodził się dosyć niedawno, spontanicznie. Przejrzałam moje stare posty, powspominałam. Doszłam do wniosku, że za długo mnie tu nie było i... że tęsknię za blogowaniem. Chciałam jednak zacząć z czymś nowym. Panna Zadziorna to był blog takiej nastolatki, co widać nawet po samej nazwie. ;) Przez te cztery lata istnienia starego bloga dojrzałam, zapragnęłam zmian. I tak oto zrodziła się wizja Blog Your Dreams. Dlaczego akurat taka nazwa? Słowa "blog your dreams" towarzyszyły mi już od dawna, umieszczałam je w szablonach, a teraz postanowiłam wykorzystać je w nieco inny sposób. A dlaczego akurat teraz? Pierwszy dzień wiosny wydał mi się wprost idealny na rozpoczęcie czegoś nowego. W końcu wiosna to czas, gdy wszystko wokół na nowo budzi się do życia, rozkwita. Czas miłości, narodzin, radości z powrotu ciepłych dni. Czas nowych początków.

No dobra, dosyć zbędnego rozpisywania się. Mam nadzieję, że zostaniecie tu ze mną i będziecie mi kibicować w dalszym blogowaniu. Bo w końcu czym byłby mój blog bez Was, moich czytelników? No to zaczynamy. Do zobaczenia w kolejnym poście! ;)